Prawda, że jestem najlepszą dziewczyną na świecie i w ogóle to już lepszej nie ma? :D
Inspiracją był dla mnie tort kit kat z m&msami i nadzieniem z oreo. Jednak, po zakupieniu odpowiedniej ilości kit katów podkradłam jedno opakowanie i doszłam do wniosku, że w orginalnej wersji będzie za słodki. I oto co wymyśliłam :)
Efektowny, a wykonaniu prosty jak włos mongoła. Także dlatego, że z powodu braku piekarnika byłam zmuszona użyć gotowego biszkoptu. Aale, przecież nikt z gości nie musi o tym wiedzieć, prawda? :)
Tort kit kat z kremem budyniowym i truskawkami
Składniki
- gotowy biszkopt
- 750gram świeżych truskawek
- kit kat - mi wyszło ok 2,5 opakowania takich pakowanych po 7
- trzy budynie waniliowe
- mleko
- 1,5 kostki margaryny
- cytryna
- cukier.
Najpierw budyń. Ogólnie tak jak jest napisane na opakowaniu, tyle że z mniejszej ilości mleka. Wg. przepisu na torebce powinno go być 1,5litra jednak ja użyłam litr i troszkę, żeby krem nie wyszedł za rzadki. Także litr mleka zagotowujemy, w tym "troszkę" rozpuszczamy budyń i wlewamy ową miksturę do gotującego się mleka. Mieszamy, gotujemy chwilę i odstawiamy do przestudzenia.
Robimy poncz. A właściwie "poncz". A w sumie to nawet nie "poncz", bo jak informuje ciocia wikipedia poncz jest napojem alkoholowym. Jako, że akurat w mojej lodówce żadna flaszeczka się nie chłodziła zdecydowałam się zrobić miksturę z soku z połówki cytryny, cukru (ilość zależna od gustu i tego jak bardzo tort ma być słodki) i wody. Nasączamy nią spód biszkoptu - nie za mocno, żeby nie zrobiła nam się z niego klucha.
Truskawki myjemy, kilka odkładamy, resztę kroimy w kawałki, wedle uznania, u mnie średnia kostka.
W misce ucieramy margarynę. Stopniowo, po łyżce dodajemy wystudzony budyń. Gdyby wyszedł rzadki, można go schłodzić w lodówce, wtedy zgęstnieje.
Trochę mniej niż połowę tak przygotowanego kremu wykładamy na spodni biszkopt, wysypujemy połowę pokrojonych truskawek, przykrywamy kolejnym, nasączamy go, znowu krem, truskawki, znowu biszkopt, znowu nasączanie. Pozostały krem rozsmarowujemy po wierzchu i bokach tortu. Ciężko to zrobić "ładnie", ja upierdzieliłam połowę pokoju, ale ja to jestem zdolniacha wyższego rzędu, Wam może pójdzie lepiej ;)
Do boków przyklejamy kit katy i zabezpieczamy wstążką przed odpadnięciem. Wierzch ozdabiamy truskawkami.
Voila!
Truskawki myjemy, kilka odkładamy, resztę kroimy w kawałki, wedle uznania, u mnie średnia kostka.
W misce ucieramy margarynę. Stopniowo, po łyżce dodajemy wystudzony budyń. Gdyby wyszedł rzadki, można go schłodzić w lodówce, wtedy zgęstnieje.
Trochę mniej niż połowę tak przygotowanego kremu wykładamy na spodni biszkopt, wysypujemy połowę pokrojonych truskawek, przykrywamy kolejnym, nasączamy go, znowu krem, truskawki, znowu biszkopt, znowu nasączanie. Pozostały krem rozsmarowujemy po wierzchu i bokach tortu. Ciężko to zrobić "ładnie", ja upierdzieliłam połowę pokoju, ale ja to jestem zdolniacha wyższego rzędu, Wam może pójdzie lepiej ;)
Do boków przyklejamy kit katy i zabezpieczamy wstążką przed odpadnięciem. Wierzch ozdabiamy truskawkami.
Voila!
![]() |
| A tak się prezentował u mojego K. na biurku :D |
Szczerze - wpadłam w samouwielbienie po zjedzeniu tego tortu. Nie jest przesadnie słodki, tylko taki... rześki! A mój facet to już teraz się musi ze mną ożenić.. xD


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz