Weekend spędziłam u mojego K. W niedzielę o poranku (czyli koło 13 :P) głód nas zwlekł z łóżka. A w lodówce... Głównie światło. Idziemy do Biedry? Oczywiście. A tu kolejna niespodzianka. Jako, że religijna jestem raczej umiarkowanie umknęło mi, że na niedzielę właśnie przypadają zielone świątki. Chwila paniki. Czyżby przyszło nam zejść śmiercią głodową? Po dokładnym przeczesaniu lodówki i zamrażalnika okazało się, że niekoniecznie. I chociaż wydawać by się mogło, że nic tu do niczego nie pasuje udało nam się z mym lubym ukręcić całkiem zjadliwy obiad w porcji zadawalającej :)
# Kotlety mielone podane z ryżem z warzywami i pikantną salsą.
kotlety:
- 200gram mięsa mielonego
- pół cebuli
- jajko*
- kromka chleba
- bułka tarta
- mąka
- przyprawy - sól, pieprz, majeranek
ryż z warzywami:
- 150gram ryżu białego
- pół opakowania mrożonych warzyw na patelnie
- curry
salsa:
- ok 5 pomidorów
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- papryczki chili - wedle uznania (ew. może być suszone)
- łyżeczka cukru
- przyprawy - sól, pieprz, kolendra, bazylia
Przygotowanie:
Kotlety - Chlebek namaczamy w wodzie lub mleku. Cebulkę kroimy drobno i szklimy na maśle. Przekładamy do miseczki, dodajemy mięso, odciśnięty z nadmiaru płynu chleb i przyprawy. *I teraz myk z jajkiem. Ponieważ u mojego lubego bieda w lodówce dysponowaliśmy tylko jednym, więc rozkłóciłam je w miseczce widelcem, połowę dodałam do mięsa, a resztę zostawiłam do panierki. Masę wyrabiamy, formujemy kotleciki. Z podanej ilości wyszły mi 4 zgrabne mielone :) Smażymy na rozgrzanym oleju na złoty kolor.
Ryż - Ryż gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Warzywa wrzucamy na patelnie i przesmażamy. Ugotowany ryż dodajemy do warzyw, przyprawiamy curry. Ja do smaku dodałam jeszcze troszkę masełka (no ok, więcej niż troszkę :))
Salsa - Pomidory myjemy, przelewamy wrzątkiem, a następnie zimną wodą i wzorem Apaczów skalpujemy je. Następnie kroimy, niekoniecznie drobno i wrzucamy do gara. Dodajemy pokrojoną cebulę, czosnek, chilli i przyprawy. Gotujemy aż pomidory rozmiękną a woda odparuje i sos zgęstnieje.
Proste jak włos mongoła. Największą trudność sprawiło mi (no ok, NAM) zgranie wszystkiego w czasie.
I Voila!
![]() | ||
| Ilość salsy nie poraża, ale to dlatego, że wyszła na prawdę pikantna - wolałam się oszczędzić ;) |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz