Może jeszcze nie dorosłam do tego smaku, ale nigdy nie byłam wielką miłośniczką kawy. Do momentu kiedy odkryłam, że można ją pić na zimno :) Zaczęłam od spożywania go przy KAŻDYM wyjściu do kawiarni, później był etap "robienia" kawy na zimno w domu, tj. zalewania mlekiem kupnej mieszanki. Aż w końcu dotarłam do tego jakże ważnego etapu w moim życiu, kiedy to wzięłam się za przygotowywanie mojej ulubionej kawy samodzielnie. Ostatnio przechodzę także "fazę" na domowe koktajle i zostało mi trochę malin, więc postanowiłam je wykorzystać, ponieważ jutro wyjeżdżam, a owoce mogłyby tak długiej rozłąki nie wytrzymać ;) Idealny wybór na nadchodzące upały!
#malinowe frappe
garść malin
3/4 szklanki mleka
łyżeczka cukru
kawa rozpuszczalna
lód
gorzka czekolada
Dwie łyżeczki kawy rozpuszczamy w jak najmniejszej ilości gorącej wody (nie wrzątku!). Słodzimy, mieszamy, odstawiamy do wystudzenia. Maliny rozcieramy widelcem, albo miksujemy blenderem. Schłodzoną kawę mieszamy z mlekiem. I teraz mamy dwie możliwości:
1. Maliny przelewamy do szklanki, na nie wylewamy kawę. Tworzą nam się dwie warstwy - wersja bardziej efektowna, ale..
2.Wszystko wrzucamy do blendera i miksujemy razem ;) "Fusy" z owoców i tak opadną na dno, efekt wizualny nie tak powalający jak przy opcji nr 1, aaale...
...musicie przyznać, że daje radę :)
Przy okazji miksowania mleka utworzyła się pianka, która wspaniale podtrzymuje dekoracje w postaci startej gorzkiej czekolady. Jednak aż się prosi o dołożenie na wierzch solidnej porcji bitej śmietany... Ale to innym razem.
Bon apetit!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz